Page 15 - DEMO_KSIAZKI
P. 15
– Ona? To znaczy kto? – spytała Zuza.
– No – Hugon wytrzeszczył oczy i zamarł na kilka sekund –
no… szkoła! U nas wszystko musi chodzić jak w zegarku! Wsia-
daj, madame, nie możemy już stracić ani minuty więcej!
– A dokąd jedzie ten pociąg? – krzyknął jakiś mężczyzna z są-
siedniego peronu.
– Do pewnej szkoły ciekawski panie, a pan nie wygląda mi na
ucznia – rzucił lekceważąco Hugon.
Wziął od niani walizkę i pomógł wspiąć się Zuzie. Jego wzrok
padł na Lorda, który ostrożnie wyściubił nos z kieszeni.
Zuza złapała jego spojrzenie.
– To mój przyjaciel, jedzie ze mną – oznajmiła twardo.
Hugo rozciągnął usta w uśmiechu, ale oczy miał poważne.
– Oczywiście, madame. Pani przyjaciel jest tam także oczeki-
wany. Oboje jesteście mile widziani.
Zuza odwróciła się do niani, na której śniadej twarzy malowa-
ło się wahanie.
– Jakieś to wszystko dziwne – zaczęła niania, lecz jej słowa za-
głuszyło nowe solidne pifffff.
Rozległ się przeszywający gwizd, schodki zwinęły się błyska-
wicznie, drzwi się zamknęły i pociąg ruszył, szybko nabierając
prędkości. Jeszcze kilka sekund i niania, dworzec oraz wszystko
inne zostało daleko w tyle.
14 15

