Page 14 - DEMO_KSIAZKI
P. 14

– Witam serdecznie! Witam bajecznie! – krzyknął na widok
          Zuzy, po czym pstryknął palcami w korek zatykający butelkę.
            Korek przepadł w krzakach, ale mężczyzna nie zwrócił na to
          najmniejszej  uwagi.  Nalał  nieco  pienistego  napoju  do  kieliszka

          i wyciągnął go w stronę Zuzy.
            – Powitalny szampan, madame!
            A gdy niania i Zuza spojrzały na niego zaskoczone, mrugnął
          i dodał poufale:
            – Oczywiście bezalkoholowy, ha, ha.
            Tłum na sąsiednim peronie zafalował. Podróżni zaczęli szep-
          tać między sobą, wskazując pociąg. Kilku chwyciło za bagaże, ale
          mężczyzna w czerwonej marynarce pogroził im palcem.
            – Na pewno nie macie biletów na ten pociąg, więc lepiej odłóż-

          cie swoje marne tobołki – rozkazał.
            Niania wyjęła mu z ręki kieliszek, powąchała i wypiła łyczek.
            – Ohydztwo – oceniła, krzywiąc się z niesmakiem i pospiesznie
          oddała kieliszek mężczyźnie. Ten, niezrażony oceną, rzucił go nie-
          dbałym ruchem w krzaki.
            Następnie  zdjął  czapkę,  ukazując  czarne  loczki,  które  wraz
          z krągłą sylwetką i nieco wyłupiastymi oczami upodabniały go do

          dorodnego barana.
            – Panie pozwolą, że się przedstawię – powiedział z namaszcze-
          niem – mam na imię Hugon i będę opiekunem podróży madame
          Zuzy Grant.
            Niania zmarszczyła brwi, ale Hugon tego nie zauważył, bo wła-
          śnie wyjął z kieszeni duży zegarek na srebrnym łańcuszku.
            – Och, jej! – wykrzyknął z przestrachem – mamy minutę spóź-
          nienia, a to niewybaczalne. Wsiadajmy, już, natychmiast! Ona nie
          toleruje spóźnień!



                                         14                                                                                15
   9   10   11   12   13   14   15