Page 13 - DEMO_KSIAZKI
P. 13
Niania westchnęła i szeroko rozłożyła ramiona.
– Masz Lorda, torbę z kanapkami i walizkę z tymi wszystkimi
niepotrzebnymi rzeczami – powiedziała surowo, jednocześnie po-
ciągając nosem. – Pilnuj rzeczy, nie zostaw niczego w pociągu.
Urwała, bo z kieszeni wychylił się biały łebek.
– A przynajmniej nie zgub jego – dokończyła łamiącym się głosem.
Zuza wspięła się na palce i uściskała ją z całych sił.
– Przecież te trzy miesiące miną błyskawicznie – powiedziała,
nie bardzo wierząc w to, co mówi. – A skoro już mi dali to stypen-
dium, to chyba skorzystam, nie? Ale pod warunkiem, że nie bę-
dziesz płakać.
Niania uśmiechnęła się blado i wytarła nos.
– Nikt tu nie płacze, złotko. I proszę odsuń się od torów, bo…
Urwała, bo na stację przy akompaniamencie syczącego „pfffff”
wjechał ogromny parowóz. Miał lśniącą zieloną lokomotywę, wy-
pucowane do połysku reflektory i pięć granatowych wagonów –
każdy z lśniącą tabliczką „Tandorluxekspres”. Duże okna przycią-
gały wzrok zasłonkami w kwiatki, za którymi widać było wygod-
ne sofy i rzeźbione półki. Gdy pociąg zatrzymał się na stacji, Zuza
miała dokładnie na wprost wagon z napisem „Restauracja”. Dola-
tywały z niego wyborne zapachy!
Nie zdążyła nawet podnieść walizki, gdy drzwi pierwszego wa-
gonu otworzyły się tak szybko, jakby ktoś je kopnął. Na peron
wysunęły się czarne metalowe schodki, po których zbiegł niski
pulchny jegomość. Miał czerwoną marynarkę ze złotymi guzika-
mi, granatowe spodnie z czerwonymi pasami po bokach, czarne
lakierki oraz czapkę z lakierowanym daszkiem i czerwoną literą T.
W lewej dłoni dzierżył lśniącą okrągłą tacę, a w prawej butelkę
i smukły kieliszek na długiej nóżce.
12 13

