Page 13 - DEMO_KSIAZKI
P. 13

Jakoś udaje mi się przeżyć lekcję. Do lodziarni

            pędzę jak na skrzydłach. Wreszcie będzie moż-


            na normalnie pogadać.

               – Malinowe jak zawsze? – pyta sprzedawczyni.

               Marycha kiwa głową.

               – Tak, ale dziś po trzy gałki. Dla niej też.

               Zerkam na nią z wdzięcznością. To jest kumpela!

               Siadamy przy stoliku w rogu. Matko, ale te

            lody są pyszne!

               – Powiesz w końcu, o co chodzi? – pytam.

            Spodziewam się wszystkiego, ale nie tego, co


            słyszę.

               – Dyrektor chce rozwiązać naszą sekcję. Tango

            nam wczoraj powiedział. Podobno ma istnieć

            tylko do końca semestru. I to właśnie teraz, gdy

            wreszcie znalazłam dla siebie IDEALNE miejsce!

               Współczuję jej. Gdyby ktoś zabrał mi zajęcia

            karate, chybabym umarła. Tango to nasz wycho-







                                                                      13
   8   9   10   11   12   13   14   15   16   17   18