Page 15 - Klasyka_mlodego_czytelnika_basnie_grimm2
P. 15
– To ci dopiero robota! Stary, zniszczony...
– Ale to nie jest zwyczajny stolik – odpowiedział syn. – Kiedy go postawię
i każę mu, by sam się nakrył, staną na nim najsmaczniejsze potrawy i napoje,
a nikomu niczego nie zabraknie i każdy naje się do syta. Zaproś wszystkich
krewnych i przyjaciół, niech się posilą i pokrzepią, bo stoliczek ich nakarmi.
Ojciec pokręcił głową z niedowierzaniem, ale wreszcie zaufał synowi i za-
prosił całą liczną rodzinę. Kiedy towarzystwo się zeszło, chłopak postawił
stoliczek na środku izby i rzekł:
– Stoliczku, nakryj się!
Ale stary stoliczek karczmarza ani drgnął. Jak już wiecie, był zwyczajny,
jak każdy inny, co to przecież nie rozumie ludzkiej mowy.
Biedy chłopak spostrzegł, że mu stół podmieniono i zawstydził się, bo wy-
szedł na kłamcę. Krewni wyśmiali go i wrócili do swych domów, nie zaznaw-
szy jadła ani napoju. Ojciec zaś rozzłościł się, że wyszedł na głupca przed
krewnymi i od tej pory w ogóle przestał się do niego odzywać.
Tymczasem drugi syn krawca trafił do młynarza i terminował u niego przez
kilka miesięcy. Kiedy minął czas nauki, rzekł doń majster:
– Dobrze się sprawiłeś. Dam ci więc osła szczególnego gatunku. Nie cią-
gnie on wozu i nie nosi worków.
– A jaki z niego pożytek? – zapytał młody czeladnik.
– Gdy postawisz go na obrusie i powiesz „Bricklebrit!”, będzie Ci sypał ka-
wałkami złota.
– Piękna sprawa! Dziękuję ci, panie – rzekł czeladnik, wziął niezwykłego
osiołka i ruszył z nim w świat.
Kiedy potrzebował złota, wystarczyło, że rzekł do mądrego zwierzątka „Bric-
klebrit!”, a sypały się z niego sztuki czystego kruszcu. Nie musiał niczego robić,
jak tylko zbierać je z ziemi. Gdziekolwiek by się nie znalazł, zadowalał się tym,
co najlepsze, a im drożej, tym lepiej, bo zawsze miał przy sobie pełną sakiewkę.
Kiedy już jakiś czas wędrował po świecie, zatęsknił za ojcem i pomyślał so-
bie: „Muszę wrócić do ojca. Kiedy przyjdę do niego z zaczarowanym osłem,
zapomni o gniewie i dobrze mnie przyjmie”.
Zdarzyło się, że trafił do tej samej gospody, w której jego bratu podmienio-
no stoliczek. Ręką prowadził osła, a oberżysta chciał od niego zwierzę odebrać
i uwiązać. Młody czeladnik jednak rzekł:
– Nie trudźcie się, sam poprowadzę do stajni swojego kłapoucha i sam go
uwiążę, bo muszę wiedzieć, gdzie stoi.
64 65

