Page 6 - Klasyka_bez_opracowania_ania_z_zielonego_wzgorza2
P. 6

– Ufarbowałaś włosy? aniu, nie wiesz, że tego nie można robić?
          – owszem, wiedziałam, że to niewłaściwe. ale pomyślałam sobie,
         że warto coś przeskrobać, żeby wreszcie pozbyć się tych czerwonych
         włosów. obliczyłam wszystko, Marylo i postanowiłam być dodatko-
         wo grzeczną, żeby w ten sposób wyrównać błąd.
          – Co prawda – rzekła Maryla ironicznie – gdybym ja zdecydowa-
         ła się zrobić coś z włosami, ufarbowałabym je przynajmniej na jakiś
         ludzki kolor.
          – ależ ja wcale nie chciałam, żeby były zielone! – broniła się ania
         ze łzami w oczach. – Jeśli robiłam źle, przynajmniej miałam zamiar
         coś przez to osiągnąć. on mnie zapewnił, że moje włosy uzyskają
         wspaniałą kruczą barwę…, stanowczo tak twierdził. Jak mogłam mu
         nie uwierzyć? dobrze wiem, jakie to jest denerwujące, kiedy ktoś
         nam nie ufa. Poza tym pani allan powiedziała, że nie należy nigdy
         wątpić w cudzą uczciwość, jeśli nie ma się na to twardych dowodów.
         Teraz dowód już mam… zielone włosy to wystarczający argument!
         Przedtem uwierzyłam mu na słowo.
          – Komu? Kto ci o tym powiedział?
          – Wędrowny handlarz, który przechodził tędy po południu. To od
         niego kupiłam farbę.

          – ależ, aniu! ile razy prosiłam cię, żebyś nigdy nie pozwoliła żad-
         nemu z tych Włochów wejść do naszego domu! Nie chcę, żebyś za-
         chęcała ich do kręcenia się tutaj.
          –  ależ  ja  wcale  nie  wpuściłam  go  do  mieszkania!  Pamiętałam
         o zakazie Maryli i wyszłam na dwór, starannie zamknąwszy drzwi.
         Wszystkie drobiazgi oglądałam na progu. zresztą, to wcale nie był
         Włoch…, lecz niemiecki Żyd. Miał ze sobą olbrzymie pudło pełne
         bardzo ciekawych przedmiotów i opowiadał mi, że ciężko pracuje,
         żeby zarobić na sprowadzenie swej żony i dzieci z Niemiec. Mówił
         o tym z takim przejęciem, że aż mnie wzruszył. Pragnęłam kupić coś,
         żeby mu jakoś pomóc. Nagle spostrzegłam tę buteleczkę z farbą do

                                        244
   1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11