Page 7 - demo_ksiazki
P. 7

Mogłem dysponować zawartością lodówki i posiadałem włas-
            ny ręcznik.
              Czasami robiło mi się trochę strasznie, bo Lula miała koło
            czterdziestki, a ja zaledwie szesnaście i gdyby nie daj Bóg, zaka-
            pował ją jakiś społecznik, byłoby naprawdę paskudnie.
              Jak nic wsadziliby ją do pierdla.
              To znaczy tam, gdzie od dawna powinien znajdować się mój
            stary. Nie, żeby był amatorem kwaśnych jabłek, tylko ze względu
            na to, co robił.
              Babcia powtarzała, że wpędził do grobu moją matkę i zapewne
            zamierzał zrobić to samo ze mną.
              Dlaczego?
              Ano dlatego, że był chory na władzę. Wszystko w domu musiał
            kontrolować, zatwierdzać…
              Gdyby dziennik podawczy był człowiekiem, to z pewnością
            wyglądałby jak stary. Kiedy potrzebowałem kasy na coś tam,
            natychmiast dostawałem ataku paniki na samą myśl, że będę
            musiał się do niego zwrócić. Nienawidziłem takich sytuacji. Pa-
            trzył na mnie i kiwał głową, a kiedy w końcu udało mi się to
            spojrzenie wytrzymać, wyjmował portfel, otwierał go, wszystko
            bardzo powoli, a gdy trzymał już w palcach banknot, wiedziałem,
            że kiedy wyciągnę rękę, on cofnie swoją. I tak kilka razy, aż się
            znudzi albo uzna, że wystarczy.
              Ciekawe czy w podobny sposób dawał matce kasę na życie?
            Jeśli tak, to wcale się nie dziwię, że miała dosyć.
              Pewnie dlatego nigdy nie robiła tego przy mnie. Ale co mógł
            zrobić dziewięcioletni gówniarz? Kiedy skończyłem piętnaście
            lat – a matki rzecz jasna już nie było – zapytał, czemu nie wezmę
            się do jakiejś pracy. Koszenie trawników lub coś podobnego.




 6                                       7
   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11   12