Page 15 - demo_ksiazki
P. 15

Na początku wzbraniałem się przed przyjęciem kasy, ale wy-
            jaśniła mi, że za każdą pracę należy się uczciwa zapłata.
              Przyglądałem się designerskim meblom, dywanom, wiszącym
            na ścianach obrazom i myślałem sobie, że musi być dobra w swo-
            im zawodzie.
              To nie była żadna wulgarna myśl, po prostu coś takiego przy-
            szło mi do głowy.
              Sam się dziwiłem, że przez sześć lat nikt nie zorientował się,
            że bywam w mieszkaniu za ścianą.
              Ale w takim wielkim bloku ludzie prawie się nie znali. To zna-
            czy znali się na tyle, że wiedzieli, kto chodzi do kościoła, a kto
            nie przyjmuje księdza i kto czym zarabia.
              Nie byłem głupi. Szybko zrozumiałem, że pieniądze są na-
            prawdę ważne. Że niby się mówi jak to nie dają szczęścia, jak to
            człowiek się zatraca w pogoni za kasą, ale gdyby ktoś spróbował
            bez forsy.
              Srutu tutu.
              No i chyba wtedy zacząłem zastanawiać się, skąd tę forsę wziąć.
            Kiedy ojciec powiedział, że powinienem się wziąć za jakąś robotę,
            to nie było dla mnie niczym odkrywczym.
              Ile lat można stać na dwu łapach jak pies i prosić o parę groszy
            na naprawdę konieczne rzeczy?






              Luki pojawił się w moim życiu całkiem przypadkowo. O ile zda-
            rzają się rzeczy przypadkowe. Szedłem do budy i zobaczyłem, jak
            chodnikiem leci na złamanie karku jakiś ziomek. Mijając mnie,
            rzucił w krzaki torbę i poleciał dalej.




 14                                      15
   10   11   12   13   14   15